Oto nasz zespół.

Poznajmy się.

Nazywam się Nina Baše, jestem mamą dwóch małych urwisów. Program Mama Przyjaciel to moje trzecie dziecko.

Skończyłam studia psychologiczne i przez 20 lat zajmowałam się zawodowo komunikacją jako tłumacz i naprawdę dużo nauczyłam się o tym, co jest potrzebne, aby zrozumieć drugiego człowieka.

Tu jednak nie chcę występować jako ekspert.

Staję przed tobą jak zwykła pracująca mama, przeżywająca z dziećmi codzienne radości i zmartwienia. Pragnę dzielić się swoimi odkryciami dnia codziennego – nie tylko w zakresie wychowania dzieci, ale być może głownie w zakresie wychowania siebie na człowieka, którym naprawdę chcę być.

Nie chcę, żebyście mi ufali. Chcę, żebyście sami spróbowali.

Nikt inny nie może ci powiedzieć, co zrobić z tą najważniejszą relacją w twoim życiu. Jak być najlepszym przewodnikiem dla najważniejszych ludzi w twoim życiu – twoich dzieci. Nikt inny nie kocha ich tak bardzo jak ty. I to właśnie w twoim sercu znajdują się najlepsze rozwiązania i decyzje.

 

 

Inni członkowie zespołu


Wojtek 

Moj starszy synek. Ma niespełna pięć lat i to właśnie on był moim największym nauczycielem, kiedy tworzyłam program Mama Przyjaciel.

W wieku dwóch lat skłonił mnie do tego, abym inaczej spojrzała na wychowanie. Dzięki swojej nieposkromionej naturze pokazał mi, że jeżeli będę bezmyślnie stosować tradycyjne metody wychowawcze, skazuję na porażkę siebie i nasza relacje.

Dzięki jego wrażliwości jest dla mnie doskonałym barometrem, kiedy tracę kontakt z dziećmi albo sama ze sobą, z własnymi potrzebami. Wtedy bardzo szybko pokazuje mi swoimi emocjami, że trzeba coś zmienić, nad czymś popracować. W związku z tym, że pracuję dosyć często pod presją, zdarzają nam się sytuacje trudne – w końcu jednak prawie zawsze wspólnie wygrywamy. A nawet jeżeli nie, to przynajmniej wiemy, że jesteśmy razem.

Wojtek jest też pierwowzorem smoczka Wojtusia z Bajek Mamy Przyjaciela i wiele z jego przygód sam przeżył.

Maciuś 

Mój młodszy synek. Maciuś jest dzieckiem, które od samego początku wychowywałam tak, aby komunikacja między nami działała jak najlepiej – i to w obie strony. Zawsze staraliśmy się nawzajem zrozumieć. Teraz ma dwa latka i zbieramy owoce tego podejścia.

Chociaż jest w wieku, który bywa nazywany okresem buntu, doskonale się dogadujemy. Gdybym sama tego nie doświadczyła, nigdy bym nie uwierzyła, ze takie malutkie dziecko może być tak wyrozumiale. Być może wynika to z faktu, że nie doświadczył na sobie tradycyjnych metod wychowawczych, tak jak mój starszy synek.

W komunikacji z nim od początku dążę do zrozumienia i myślę, że owoce już teraz są widoczne. Nie tylko w naszej relacji, w tym, że u nas jest bardzo mało krzyku i płaczu, ale też w tym, że sam dokładnie wie, czego chce, i sam sobie organizuje proces nauki i zabawy.

Pomimo tego, że jest taki malutki, nie mam żadnego problemu, aby odbierać go jako równorzędnego partnera w komunikacji.

Mój mężczyzna 

Moje wsparcie i wyzwanie – dwa w jednym. Wspiera mnie w projekcie od strony organizacyjno-technicznej. Pod względem intelektualnym często próbuje podważać moje pomysły i rozwiązania, wystawiając je w ten sposób na próbę. Nasze dyskusje są czasami bardzo długie i trudne, często w grę wchodzą mocne emocje i mocniejsze słowa. Mimo tego, że dosyć często się nie zgadzamy, niezmiernie go kocham i szanuję. Za jego autentyczność, za inteligencję, zdolność argumentacji i za to, że mi nie przepuści, za jego otwartość a także za pewną dozę chłopięcej bezczelności. Nie przynosi mi niespodzianek w postaci bukietów róż (nad czym szczerze ubolewam), ale codziennie daje mi dużą porcję szczerej informacji zwrotnej.

 

Napisz do nas!

Bardzo chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach, posłucham pomysłów i sugestii.

4 + 12 =